... umiejętność.
Brzmi dziwnie, prawda?
Prokrastynacja jest po prostu pewną funkcjonalną cechą naszego umysłu.
No jest sobie i tyle. W zasadzie posiada ją każdy z nas. Oczywiście w różnym nasileniu, ale ją ma.
Standardowo traktujemy to jako wadę. I to jest zrozumiałe. Przeszkadza nam w życiu - zawalamy robotę, spinamy się, mamy wyrzuty sumienia, mamy kłopoty.... Każdy to przerabiał i próbował z tym walczyć.
I teraz uwaga - nie walcz z tym, wykorzystaj! Wykorzystaj do nauki. Nauki o sobie samym.
Na chwilę jeszcze skupmy się na mechanizmie prokrastynacji. Pomoże to nam lepiej zrozumieć jej przydatność.
Otóż mózg przewiduje wydatek energetyczny i spycha wykonanie zadania na moment, gdy dostanie spodziewany zastrzyk energii z ośrodka emocji, bo to on zarządza w dużej mierze gospodarką energetyczną mózgu. Czyli nasz mózg wie, że "napięcie nerwowe" wywołane np. ciśnieniem czasowym lub ochrzanem szefa, dostarczy energii pozwalającej na podjęcie działania i sobie spokojnie czeka na ten właśnie moment. My też o tym wiemy. To jest mechanizm wyuczony (!) Mózg się tego uczy w trakcie naszego rozwoju osobniczego. Skoro tak, to i my musimy się nauczyć coś z tym robić. Nasz mózg to skąpiec, nasz mózg to też taki oszuścik - kombinuje, jakby tu się wymigać od wysiłku - oszczędza swoją energię na potęgę - a więc jeżeli duuuużo myślimy (tworzymy, analizujemy, uczymy się itp.), podlicza sobie zużycie energii i, gdy chcemy się podjąć następnego wysiłku, mówi nam po prostu: "szkoda energii". A my? No, co, będziesz się z mózgiem kłócił? :)
Tyle, że po jakimś czasie przychodzi konieczność zrobienia tego, co musi być zrobione. I wtedy mózg podkreśla to jakimś komunikatem emocjonalnym, aby nas zachęcić do zaangażowania go w danym momencie - zazwyczaj jest to strach.
I teraz czas na naukę.
Otóż, aby najlepiej wykorzystać prokrastynację do Twoich celów, zacznij ją obserwować i sprawdzać 2 rzeczy:
- motywacje
- czas
CO powstrzymuje Cię przed zrobieniem tego TERAZ?
Zakoduj je sobie - to włączy mechanizm obserwacji. Zadawaj sobie to pytanie za każdym razem, gdy coś przekładasz.
Musimy nauczyć się rozumieć nasz mózg, jego mniej lub bardziej subtelne komunikaty i wejść z nim w dialog - tak, tak, musimy się z nim dogadać.
(Tak przy okazji - właśnie odzieliłem nas od naszego mózgu :) ...ale to na kiedy indziej....)
I tak na koniec: Twoja konstrukcja nie jest Twoją winą (ani zasługą) - po prostu ją masz i tyle !
Ale to, czy ją dobrze rozpoznasz, zależy już od Ciebie.
_____________
W następnym poście zobaczymy, w jaki sposób dogadać się z naszym mózgiem, i jak to zależy od naszych motywacji. Tych prawdziwych.