czwartek, 23 kwietnia 2015

Czy Schetyna ma dobre ręce?

Czy Schetyna ma dobre ręce?
Co z czytelnictwem?
Czy hakerzy to bandyci?.

Dzisiaj z Agą Dwernicką, prezeską Fundacji Sztuk Wizualnych.

DO OGLĄDANIA:


WidziMiSię
Polsat News 2.

sobota, 7 lutego 2015

Porno i wybory!

Poza tym o społeczeństwie i obyczajach.

Jak się prezentują nowi kandydaci?
Co z rolnikami? Dlaczego blokują drogi?

O tym rozmawiamy z Magdaleną Rigamonti - tygodnik Wprost.

DO OGLĄDANIA:


WidziMiSię Polsat News 2.  

środa, 28 stycznia 2015

Czy da się być szczęśliwym?

Cybernetyka nie pozostawia tu żadnych wątpliwości – da się!
I to jest dobra wiadomość.
Druga dobra wiadomość jest taka, że wiemy, jak tego dokonać.

No, to czas na kiepską wiadomość – ludzie rzadko z tego korzystają.
Dlaczego? Zostawmy to na razie i skupmy się na dobrych wiadomościach.

Może zacznijmy od tego, co to jest "szczęście".
Różnych definicji jest cała masa i zazwyczaj odzwierciedlają poglądy ich twórców.
No, to ja też się dorzucę, ale postaram się bez poglądów.
Tak na chłopski rozum, szczęście to stan osoby, w którym czuje się ona szczęśliwa, i trwa to długo.
W zasadzie mógłbym na tym poprzestać, ale trochę jeszcze pogmatwam.
Ponieważ cybernetyka traktuje człowieka bardzo sucho, jako system autonomiczny, nadaje mu pewne parametry, które razem do kupy tworzą konstrukcję charakterologiczną.
Otóż ta konstrukcja odpowiada za to jacy jesteśmy.
A z tego wynika to, co robimy, co nas kręci, jakie stawiamy sobie cele i w jaki sposób je realizujemy.
Ale też sposób interakcji z otaczającą rzeczywistością.
A jak się to ma do szczęścia?
Ano tak, że jeżeli realizujemy siebie, robimy to właściwymi metodami i we właściwym otoczeniu, to otrzymujemy w zamian coś, co można zdefiniować jako szczęście.
I to wszystko.
Prawda, że proste?

Żartuję, to nie jest aż tak proste.
Ale nie jest też zbyt trudne.
Tak naprawdę potrzeba zaledwie 5 kroków, a potem już samo idzie.

  1. Sprawdź, jaki jesteś – konstrukcja charakterologiczna
  2. Zbadaj otoczenie – konfiguracja otoczenia
  3. Poznaj zasady działania – sprzężenia
  4. Znajdź swoją drogę – optymalny algorytm
  5. Zrób pierwszy krok – RUSZ SIĘ :)
To wszystko da się zrobić. Naprawdę.
Będę o tym pisał.
A na razie coś, co nieodmiennie wprawia mnie w fantastyczny nastrój:


niedziela, 11 stycznia 2015

Paryż. Gdy już opadną emocje.

To, co się wydarzyło we Francji, było tragedią – to jest oczywiste.
Dla całej społeczności europejskiej był to szok.
Reakcja Francuzów i solidarność europejska w tych dniach na pewno porusza wszystkie serca. Każdy w te dni "jest Charlie" choć odrobinę.

Jutro, pojutrze, za tydzień emocje opadną. Przyjdą nowe zdarzenia, nowe wyzwania, rutyna dnia. Życie.
Czy będzie ono takie samo jak dotychczas?
Byłoby dobrze. Ale zdaje się, że nie będzie.

Ogarnijmy ostatnie wydarzenia z dystansu.
Dwóch ludzi wpada do redakcji i zabija 12 innych ludzi.
Oprócz tego giną jeszcze 3 osoby, a potem sami sprawcy.
Oddziały specjalne, blokady, strzelaniny, tajne służby, wywiad.
Relacja na żywo w TV i internecie.
Marsz – milion osób. Przywódcy państw.
Deklaracje, symbole, hasła, idee.

I co teraz?
Jeden znany nam polityk, proponuje rejestr wszystkich naszych lotów poza Europę.
Co to oznacza?
Że gdy polecisz do Sharm El-Sheikh na wakacje z rodziną, to służby będą o tym wiedziały.
To jest do przełknięcia – i tak wiedzą, jak chcą.
Ale do tego wprowadzi się dalsze dyrektywy wykonawcze. Sam rejestr jest bezużyteczny, gdy nie można z niego korzystać. Kolejnym krokiem będzie przyznanie właściwości kontrolnych służbom. To jest oczywiste. Będą mogli sprawdzać, po co leciałeś na wczasy z rodziną. Z kim się tam kontaktowałeś. Czy chodziłeś gdzieś samotnie na spacery. OK, po to utrzymujemy te służby.
Ale pan polityk zapomniał, że istnieje droga lądowa i morska, której nijak nie da się skontrolować.
No, chyba, że ogrodzimy Europę murem i polem minowym (na morzu oczywiście też).
Ale to dopiero początek.
Co dalej? ... Zostawmy to na razie.

Trochę statystyki.
Suche liczby bez komentarzy.
Liczba ofiar terroryzmu w Europie w roku 2014:  0
Liczba ofiar morderstw w Europie w roku 2014:  ponad 20.000 (Francja - ponad 600)*
Liczba ofiar wypadków drogowych w Europie w roku 2014:  ponad 25.000 (Francja - ponad 3.200)*

A teraz o multikulti.
Dlaczego mówi się, że się nie sprawdza?
Bo komuś coś przeszkadza? Bo się na coś nie chce zgodzić?
Bo jest to dla niego dziwne, że sąsiad inaczej widzi świat?
Bo ktoś dostał od kogoś po mordzie?
Bo Merkel i Sarkozy to powiedzieli? Oni to powiedzieli patrząc na słupki poparcia – powiedzieli to, co im było w danym momencie potrzebne. OK.
A czy Europa ma inną opcję niż multikulti?
Według mnie nie ma.
Każda inna opcja musi uwzględniać w mniejszej lub większej skali użycie siły i restrykcji.
Czyli narośnięcie potencjałów społecznych, których Europa po dziesiątkach wojen nie chce już doświadczać. Nie wolno nam dopuścić do tego za wszelką cenę.
Francuzi pokazali nam kierunek – pokojowy, ewolucyjny.
Zmiany społeczne i tak w Europie zajdą – nie ma najmniejszej szansy na powstrzymanie tego.
W Stanach i Kanadzie jest łatwiej z 2 podstawowych powodów.
Powód 1: oba kraje są młode i były zasiedlane przez ostatnie parę wieków przez różne nacje i kultury.
Powód 2: oba kraje poza sobą na wzajem praktycznie nie mają granic lądowych (USA - z Meksykiem, a Kanada nic).
Tam można sobie "strzec granic wolnego świata". (Z resztą i tak nie dają sobie rady z granicą meksykańską).

Musimy doprowadzić do zbliżenia kultur. Niech to trwa latami, dekadami, ale niech trwa.
Będą zamachy, będą nieporozumienia. Ale niech zbliżenie trwa!
Nie dajmy sobie wmówić bezpośredniego zagrożenia.
Nie dajmy zasiać w sobie strachu.
Nie ulegajmy podsycaniu emocji, powoływaniu się na fałszywy "patriotyzm" i płytki "szacunek dla tradycji".
Europa zawsze była wielokulturowa i tak zostanie.
Oczywiście trzeba ulepszać metody integracji, trzeba uczyć się na błędach, a czasem przełknąć gorzką pigułkę. To są wieloletnie procesy.
Ale niech trwają!



*Eurostat, European Commission

piątek, 9 stycznia 2015

Czy będą następne ataki?

Co po Paryżu?
Czy będą następne ataki?
Co z Europą?
Czy multikulti się zdewaluowało?

.
DO OGLĄDANIA: >> Rozmowa Polityczna Polsat News 2.

piątek, 2 stycznia 2015

Mamy depresje, nerwice. Obejrzyj.

Tym razem z Joanną Kusiak - socjolożką miasta.
Temat ważny – kłopoty psychiczne Polaków.
Wzrost liczby samobójstw. Statystyki zatrważają.

 
Jakie są tego przyczyny?

Poza tym Palikot już kandyduje na prezydenta.
No, i jeszcze – ludziska, pobierajcie się, gdzie chcecie!

DO OGLĄDANIA:
>> WidziMiSię

Polsat News 2.


niedziela, 28 grudnia 2014

Postanowienia noworoczne? Warto. Ale...

Pytanie:  Czy warto robić postanowienia noworoczne?

Odpowiedź:  Warto, ale...


Oczywiście, że warto.
Zawsze potrzebny jest jakiś moment, aby podjąć ważne decyzje. Nowy rok wydaje się być całkiem dobry na takie działanie.
Ale tylko się wydaje...
Otóż zdecydowana większość ludzi, w większym lub mniejszym stopniu przykłada wagę do symboli. To jest całkiem zrozumiałe, ponieważ symbole to po prostu skróty znaczeniowe, którymi posługujemy się z wygody, a czasem z lenistwa. Tyle tylko, że ludzie nadużywają symboli, wierząc w ich moc sprawczą.
I tu zaczynają się schody. Całkiem spore schody.
Zaczynamy oddawać symbolom część naszej woli.
To powoduje powstanie w naszej świadomości zależności "symbol => efekt".
Na dodatek często sukces przypisujemy symbolowi, a porażkę bierzemy na siebie.
I to jest naprawdę dramat!
Używając symbolizmu, sami pozbawiamy się poczucia sprawczości.


Pytanie:  Co to dla nas oznacza?

Odpowiedź:  Postanowienia noworoczne nie są naprawdę nasze.


Skoro postanowienia noworoczne nie są nasze, to nie będziemy mieli prawdziwej motywacji do ich realizacji! Tak naprawdę nie realizujemy swoich postanowień – realizujemy rytuał pod nazwą "postanowienia noworoczne".
Jesteśmy w stanie sporo poświęcić dla poprawienia sobie życia. Pod jednym warunkiem – to musi być naprawdę nasze życie.


Pytanie:  Co z tym zrobić?

Odpowiedź:  Zacząć postanowienia kiedy indziej.


Na przykład we wtorek 9 stycznia 2014 r.
Skąd taka data? Znikąd. To po prostu zwykły dzień, jak tysiące innych.
I właśnie o to chodzi. Zwykły, normalny, nieuwarunkowany.
Wtedy to Ty decydujesz, co naprawdę chcesz zmienić i określasz, w jakim zakresie jesteś w stanie to zrobić. Motywacja do realizacji postanowień jest wówczas prawdziwie Twoja.


Pytanie:  Czy to wystarczy?

Odpowiedź:  Nie.


Trzeba zweryfikować swoje postanowienia.
Dwa dni później.
A potem jeszcze raz – dwa dni później.
Zazwyczaj, gdy robimy postanowienia, jesteśmy pobudzeni (rozentuzjazmowani, napakowani energią, myślimy życzeniowo, odnosimy się do jakichś wzorców albo jesteśmy przyparci do muru przez życie itp.). Oznacza to możliwość popełnienia błędu.
A takie błędy kosztują. Czasem całkiem sporo, ponieważ zainwestujemy mnóstwo czasu, energii, emocji i pieniędzy w coś, czego nie powinniśmy w ogóle robić. A to boli jak cholera i strasznie zaniża nasze poczucie wartości.
Dlatego trzeba weryfikować postanowienia.


Pytanie:  Jak zweryfikować postanowienia?

Odpowiedź:  To trochę złożone.


Dlatego o tym kiedy indziej.


Gnothi seauthon, Drogi Czytelniku!



.